Pierwszy dzień w nowej
szkole pamiętam jakby to było wczoraj. Przemijałem między zgromadzonymi ludźmi,
którzy nawet mnie nie zauważali. Czyli jak zwykle. Moją uwagę przyciągnął
werbujący członków, klub koszykówki. Przypomniał mi się w tamtej chwili Aomine.
Ten jego zawzięty do walki wyraz twarzy. Chciałbym być dłużej u jego boku,
chciałbym by on dalej był moim światłem. Niestety nauka w gimnazjum nie trwa
wiecznie, kiedyś musiał nastąpić ten dzień. Dzień rozstania z przyjaciółmi i
rozpoczęcie nowego rozdziału w swoim jakże krótkim życiu.
Podszedłem do
stanowiska, wziąłem i wypełniłem kartę członkostwa. Nawet nie zwrócili na mnie
większej uwagi, rozglądali się dookoła i krzyczeli coś typu; „Klub koszykówki!
Zapraszamy nowych członków! Klub koszykówki!”. A gdy już przyszedłem na
pierwsze spotkanie i zostało wywołane moje nazwisko to niezmiernie się
ucieszyłem, że rozpatrzyli moją prośbę dołączenia. Pamiętam także miny
wszystkich gdy się odezwałem... „ On tu cały czas był?” – były słyszalne
szepty.
Minął już tydzień. Jak
na razie jest to etap zapoznawczy, także jeszcze mało trenujemy, ale widać po
minie trenerki, że knuje jakiś przebrzydły, brutalny, wyczerpujący plan
treningowy. Wyczuwam leżenie z zimną butelką wody i umieranie gdzieś w rogu
sali
- Tetsuya! – usłyszałem,
za sobą niski z amerykańskim akcentem głos. To był bodajże Taiga Kagami, dużo
wyższy ode mnie i miał przerażający wyraz twarzy, który oznaczał pragnienie
wygranej. Tak.. wydawał się być do Niego podobny.
- Tak? O co chodzi? –
spojrzałem na „rudzielca” swoimi błękitnymi ślepiami. Nie wiedziałem co on
takiego ode mnie chciał.
- Słyszałem, że na
karcie napisałeś, że jesteś z „Pokolenia Cudów”. To prawda? – w jego oczach
było widać iskrzące się iskierki.
- Tak, dokładnie tak.
Byłem jednym z członków „Pokolenia Cudów”. Jednakże można stwierdzić, że
najgorszym – na jego twarzy wypisał się gryzmas zawodu, ale jednocześnie
ciekawości. Chciał wiedzieć więcej. Zaczął wypytywać o wszystkich członków.
Westchnąłem pod nosem. Był on naprawdę niezrównoważony psychicznie jeżeli
chodzi o koszykówkę. Pragnął wiedzieć więcej i więcej. Stanąłem na palcach i
pacnąłem go otwartą dłonią w głowę.
- To Ci nie pomoże
grać lepiej, Taiga – na mojej twarzy pojawił się mimowolny uśmiech. W pewnym
sensie jego reakcje były zabawne, ta cała dociekliwość, ale przez to, że myśli
cały czas o wygranej może go zmienić w drugiego Aomine. Zimnego sukinkota bez
serca. Chyba tylko Momoi, była menadżerka „ Pokolenia Cudów” była wstanie
dokopać się głęboko do jego wnętrza i choć troszkę zmienić jego nastawienie,
niestety krótkotrwale.
Po treningu
zamierzałem przejść się do sklepu by mieć czym zapełnić pustą już lodówkę,
jednak przeszkodził mi w tym Kise.
- Kurokocchi! – rzucił
się na mnie od tyłu – tak bardzo za tobą tęsknię Kurokocchi! – zaczął ryczeć na
całą ulicę.
- Kise-kun, mógłbyś
się uspokoić? Stoimy na środku ulicy, może to wyglądać troszkę dwuznacznie w
oczach przechodniów.
Nie chciał mnie ten
uparty blondyn puścić. Chociaż w pewnym sensie go rozumiem. Czuje się samotny w
nowej szkole to normalne. Plus do tego na pewno od niego dużo wymagają w
drużynie.
Pogłaskałem go po
głowie, by go uspokoić.
- Kurokocchi, mógłbym
przyjść do Ciebie?
- Przepraszam, ale
właśnie szedłem do sklepu – na jego twarzy pojawił się zabawny grymas.
- Eh?! I Co z tego?!
Pomogę Ci zanieść zakupy!
Przez chwile jeszcze
próbowałem mu jakoś wyjaśnić, że dam sobie sam radę, ale blondyn w końcu
postawił na swoim i nie miałem innego wyboru jak zaprosić go do siebie. Bywa
natrętny, ale to dobry chłopak.
Przyniosłem mu ciepłą
czekoladę o którą wcześniej mnie błagał. Porozmawialiśmy trochę, w sumie to
kilka dobrych godzin i wyszedł. W końcu mogłem odetchnąć po całym dniu. To
całe wypytywanie mnie o wszystko trochę mnie zmęczyło.
- Kuroko! Chodź!
Zagrajmy razem! – ujrzałem wyciągnięta w moja stronę dłoń o ciemnej karnacji.
Zaśmiałem się wesoło.
- Aomine-kun Momoi się
znowu zdenerwuje jak nie przyjdziemy na trening! – Daiki krzyknął coś typu, że
przecież idziemy trenować, że ona to zrozumie.
Był mecz. Przeciwnicy
nie mieli szans. Stali już zrezygnowani. Podałem piłkę Aomine. Kolejny kosz.
Wygrywaliśmy 139 – 54. Ta gra nie miała już sensu. Pod koniec podbiegłem do
As’a.
-Aomine-kun! Dobrze
się spisałeś! – uśmiechałem się szeroko, jednak ten spojrzał na mnie, tym swoim
przerażającym wzrokiem.
- Nie pieprz! Tak,
dobrze się spisałem, za to ty jesteś b e z u ż y t e c z n y – poczułem jak coś
przebija mi serce, to było uczucie nie do opisania. Wszystko zaczęło wirować,
stało się ciemno a w głowie słyszałem tylko „ jesteś bezużyteczny”
Obudziłem się cały
spocony. To tylko sen... nie zauważyłem kiedy zasnąłem. Znowu ten
koszmar, znowu przypomniał mi się tamten dzień. Cholera! Dlaczego?! Dlaczego
muszę być taki do dupy?! Czy tylko umiem podawać tę pieprzoną piłkę?!
Przemyłem się szybko, i
wyszedłem na dwór. Było ciemno. Noc. Może godzina trzecia. Poszedłem
na małe boisko tuż obok mojego bloku. Zdjąłem z siebie jasną bluzę i położyłem
na ławce. Zacząłem ćwiczyć. Każdy mój rzut do kosza był nie udany,
bywało też tak, że nawet piłka nie była w stanie dosięgnąć do kosza. Minęły
może dwie godziny, byłem już wyczerpany. Usiadłem na ziemi i podparłęm się
rękoma. Spojrzałem na niebo. Było takie piękne. Miliony gwiazd które migotały
bez przerwy.
Chciałbym być jedną z
nich...
"...knuje jakiś przebrzydły, brutalny, wyczerpujący plan treningowy." Moja Riko <3
OdpowiedzUsuń"...Niego podobny." No tak, o Aomine trzeba pisać/mówić z czcią *,*
"Chyba tylko Momoi, była menadżerka „ Pokolenia Cudów” była wstanie dokopać się głęboko do jego wnętrza i choć troszkę zmienić jego nastawienie, niestety krótkotrwale." Jesus, tak bardzo AoMomo, kocham kocham kocham ❤❤❤
"Nie pieprz! Tak, dobrze się spisałem, za to ty jesteś b e z u ż y t e c z n y " mój wredny Mużyn ❤
Ale ten Kuroko odważny, w nocy tak samemu wychodzić? Kurka rurka a co z pedofilami, walkami gangów i te pe? Jaki nierozważny xD
Ciekawe zakończenie. Czekam na więcej C:
Hahah no tak pedofile itp. nie pomyślałam o tym ! Najwyżej go zgwaucą, ale to raczej bezpieczna ulica i wgl, więc mało prawdopodobne..... chyba xd
OdpowiedzUsuńTaggg! *_* wkońcu pierwszy komentarz, cieszmy się i radujmy *_* huehuehue ;D
Aaa~! Nahari-chan! Ostatnio sprawdzałam jak mają się moje stare blogi, patrzę, a tam ty napisałaś! Żebyś widziała jaki okromny uśmiech mi na twarz wskoczył <3 No to yy.. dziękuję za pamięć jak wspomniałaś w komentarzu ♥ Mnie możesz znaleźć na Aoi Kuroki story xP
OdpowiedzUsuńA tak już po za tym to widzę, że tu się KnB rozkręca..? ;> Akane lubić! I zaraz jak wstawię ten komentarz, lecę czytać xD
- Akane~chan ( Teraz pod chwilowym pseudonimem "Aoi-chan", ale i tak na zawszę zostanę Akane xD)
świetny rozdział, wspaniale opisałaś sen Kuroko
OdpowiedzUsuńpolecam swój blog: http://dust-n-bones.blog.onet.pl/